? Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK
Centralne Archiwum Turystyki Górskiej Centralna Biblioteka Górska PTTK Przyjaciele COTG
Historia i dzień dzisiejszy Wynajem Sal Konferencyjnych Ośrodki Kultury Turystyki Górskiej
Górska Odznaka Turystyczna Górskie Szlaki Znakowane Sklep internetowy Wydawnictwa
Ogłoszenia Kontakt






















Vademecum Górskie COTG PTTK

    >> Regulamin <<      >> Jak zostać współautorem Vademecum <<    
Treść hasła:
Podaj szukaną frazę
lub wybierz interesujacą cię literę
ABCĆDEFGHIJKLŁMNOÓPQRSŚTUVWXYZŻŹ

Chochołowska schronisko:

Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej

 
Tatry
  Tatry to jedyna grupa górska o charakterze alpejskim w całym łuku Karpat od Żelaznej Bramy w przełomie Dunaju po Bramę Morawską. Są otoczone kotlinami Podhala, Spisza, Liptowa i Orawy i ciągną się od Przełęczy Zdziarskiej na wschodzie po Przełęcz Huciańską na zachodzie na długości około 52 kilometrów. Dzielą się na: Tatry Bielskie (Hawrań 2152 m), Tatry Wysokie (Gierlach 2655 m), Tatry Zachodnie (Bystra 2248 m) i masyw Siwego Wierchu (1806 m). Tatry Polskie obejmują obszar około 175 kilometrów kwadratowych co stanowi niespełna 1/4 powierzchni całych Tatr.
Wyjątkowe wartości przyrodnicze i krajobrazowe Tatr oraz chęć ich zachowania spowodowały utworzenie w 1954 r. Tatrzańskiego Parku Narodowego, który obejmuje 21 116 hektarów – cały teren Tatr Polskich.
  W Dolinie Chochołowskiej, najbardziej na zachód wysuniętej dolinie walnej – czyli dochodzącej do grani głównej – położone jest na Polanie Chochołowskiej największe w polskich górach, Schronisko Polskiego Towarzystwa Turystyczno- Krajoznawczego.
 
 
 
Początki zagospodarowania turystycznego. Pierwszy schron
Przełom XIX i XX wieku przyniósł zainteresowanie Doliną Chochołowską głównie jako drogą dojścia do atrakcyjnej grupy Rohaczy (Rohacz Ostry 2084 m, Rohacz Płaczliwy 2125 m). Wynikiem tego było wyznakowanie niebieskimi znakami ścieżki turystycznej z Doliny Chochołowskiej na Wołowiec (2063 m), skąd już było blisko na Rohacze. Szlak z Polany Iwanówka na Przełęcz Iwaniacką wyznakowano w 1904 r., łącząc go z wyznakowanym dwa lata wcześniej szlakiem z Doliny Kościeliskiej na Kominiarski Wierch (Kominy Tylkowe). W latach 1910/11 wybudowano niezagospodarowany schron na 12 miejsc u wylotu Doliny Starorobociańskiej, skąd poprowadzono w 1913 r. ścieżkę przez Kulawiec na Trzydniowiański Wierch. Po wojnie Sekcja Narciarska Towarzystwa Tatrzańskiego przygotowała na sezon zimowy 1918/19 nowy, niezagospodarowany, ale zamykany budynek, do którego klucze przechowywano w Zakopanem. Niestety, ani okiennice, ani specjalne zasuwy – nie pomogły. Deski, płazy, sienniki, cegły z pieca, a nawet drut i słupy telefoniczne stały się łupem złodziei. Pozostały tylko kamienne „pecki” podmurówki W 1937 roku stały się one podstawą budynku, w którym bufet prowadzili Blaszyńscy.
 
 
 
 
 
Schronisko Warszawskiego Klubu Narciarzy
  Lata dwudzieste XX wieku przyniosły wzrost zainteresowania turystyką narciarską i terenami narciarskimi w Dolinie Chochołowskiej. Założony w 1923 roku Warszawski Klub Narciarzy zdecydował się na budowę dużego, nowoczesnego schroniska. W 1928 roku ustalono lokalizację w południowej części Polany Chochołowskiej. W 1930 roku wmurowano kamień węgielny, a w 1932 otwarto schronisko zaprojektowane przez inż. Wacława Wekera. Trzykondygnacjowy budynek, wybudowany w stylu nawiązującym do budownictwa regionalnego, posadowiony nad murem oporowym i widokowym tarasem – przedstawiał się imponująco. Kamienny parter mieścił zaplecze kuchenne i sale recepcyjne. Piętro, zbudowane z jodłowych płazów, zdobiły narożne podcienia z widokową werandą. Najwyższa kondygnacja mieściła się pod gontowym dachem. Schronisko miało 60 miejsc noclegowych, łazienki z bieżącą ciepłą wodą, natryski, jadalnię, kuchnię turystyczną, świetlicę, narciarnię. W następnych latach rozbudowano do 170 stałych miejsc noclegowych i 30 dostawek na siennikach. Kierownikiem, dzierżawcą, a następnie współwłaścicielem był Marian Kozłowski.
 
  Ważne dla infrastruktury doliny były przygotowania do planowanego lotu balonu stratosferycznego
„Gwiazda Polski” w 1938 r. Poszerzono wówczas i wyremontowano drogę oraz doposażono schronisko. Próba wzlotu balonu rankiem 14 października 1938 roku – niestety – zakończyła się niepowodzeniem. Silne podmuchy wiatru uniemożliwiły napełnienie czaszy, a w czasie opróżniania balonu nastąpił wybuch mieszanki wodoru. Na szczęście nie było ofiar.
 
Wojna i okres po wojnie
  Okres wojny to czas okresowego wykorzystywania schroniska przez okupanta jako koszary, ośrodek wypoczynkowy, a po jego opuszczeniu przez Niemców przez kurierów, przemytników i pod koniec 1944 – przez partyzantów.
  Aby zlikwidować budynki, mogące stanowić bazę dla partyzantów, Niemcy 4 stycznia 1945 r. zniszczyli schronisko Bukowskich na Polanie Huciska, mordując jego dozorcę, spalili bufet Blaszyńskich u wylotu Doliny Starorobociańskiej i – strzelając armatnimi pociskami zapalającymi – spalili schronisko na Polanie Chochołowskiej.
  Nie był to jednak ostatni epizod wojenny w Dolinie Chochołowskiej. W pierwszych dniach lutego 1945 r. słowacka Zwierovka, Dolina Zuberska i Łatana była kontrolowana jeszcze przez Niemców. Na zboczach Brestowej w małym domku myśliwskim, ukrywając się przed patrolami niemieckimi, walczyli o przetrwanie ranni partyzanci pod opieką sanitariuszek i pełniącego obowiązki lekarza Juraja Bernata. Bernat przedarł się do wolnego już Zakopanego po pomoc. Wyprawa Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego pod wodzą Zbigniewa Korosadowicza wyruszyła z Zakopanego 11 lutego 1945 r. W niezwykle trudnych warunkach atmosferycznych, w stałym zagrożeniu bliskich patroli niemieckich uratowali 4 rannych, przewieźli ich na toboganach do doliny Chochołowskiej i dalej furmankami do Zakopanego. Historia światowego ratownictwa górskiego nie zna drugiego przypadku udzielania pomocy przez ratowników ochotników potrzebującym, do których trzeba było przekraczać linię frontu. Zdarzenie to stało się tematem książek, i filmu Błękitny krzyż. W jednym z szałasów na Polanie Chochołowskiej, tuż obok schroniska znajduje się izba pamięci tej wyprawy z opisem trasy, fotografiami uczestników i sprzętem ratowniczym z tamtego okresu.
Po wojnie z trudem odbudowywano zniszczoną bazę turystyczną. Blaszyńscy już w 1945 roku rozpoczęli w nowym miejscu u wylotu Doliny Starorobociańskiej budowę swego schroniska. Oddane do eksploatacji w marcu 1946 roku, mieszczące się w niewielkim, stylowym drewnianym budynku schronisko Blaszyńskich dysponowało 40 miejscami noclegowym oraz jadalnią i kuchnią. Budynek wykupił Tatrzański Park Narodowy i zamienił na leśniczówkę.
 
Nowe schronisko na Polanie Chochołowskiej
  Koniec lat czterdziestych to zabiegi narciarzy o odbudowę schroniska. Przygotowania prowadzone przez Polski Związek Narciarski zostały kontynuowane przez powstałe ze zjednoczenia Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego w 1950 r. Polskie Towarzystwo Turystyczno- Krajoznawcze. Dzięki pozyskaniu dokumentacji przygotowanej przez PZN już latem 1951 r. rozpoczęto budowę schroniska. Do parceli przejętej po Warszawskim Klubie Narciarzy dokupiono ziemię od Wspólnoty Witowskiej i zbudowano schronisko zgodnie a projektem mgr inż. arch. Anny Górskiej.
  Prace rozpoczęto w kwietniu 1951 roku i zakończono w sierpniu 1953, po czym nastąpił etap urządzania schroniska pod kierunkiem pracującego już kierownika Juliana Trembeckiego. Jan Sokołowski – artysta malarz i taternik wykonał techniką sgraffito dekoracje ścienne o motywach regionalnych w jadalni pierwszego piętra oraz malarskie motywy dekoracyjne belek stropowych. Helena Roj-Kozłowska pięknymi malunkami na szkle ozdobiła kredensy bufetów jadalni i ściany hallu na parterze.
  Piękne artystyczne lampy z metalu i ceramiki wykonano według projektu Anny Górskiej. Jej dziełem były też projekty mebli i wyposażenia.
  Budynek schroniska o kubaturze ponad 9500 metrów sześciennych (największy w polskich górach) został posadowiony na potężnych żelbetonowych fundamentach, wkopanych głęboko w stok i mieszczących kotłownię centralnego ogrzewania oraz magazyny opału (roczne zapotrzebowanie to około 270 ton koksu i 70 ton węgla). W kamiennym przyziemiu pomieszczono wiatrołap głównego wejścia, hall wejściowy, szatnię (później przebudowaną na kiosk z pamiątkami), narciarnię, kuchnię turystyczną i sanitariaty, a od zaplecza pomieszczenia gospodarcze, a także (ciekawostka!!!) pieczarkarnię dla wykorzystania nawozu koni zapewniających transport schronisku. Pieczarkarnia ta nigdy nie została wykorzystana zgodnie z planem, a w latach sześćdziesiątych przebudowano ją na pomieszczenia stacji uzdatniania wody.

  16 grudnia 1953 r. schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej w Tatrach zostało oddane do użytku turystów.
  Od kwietnia 1954 roku funkcję kierownika objął Jan Koźlecki. Prowadził on wraz z żoną schronisko do 1956 roku. W 1955 roku dokończono budowę zapory wodnej na Potoku Jarząbczym, która dostarczała półtorakilometrowym rurociągiem wodę napędzającą turbozespół austriackiej firmy VOITH. Ułożenie kabla zasilającego do schroniska i zainstalowanie sterowni pozwoliło na oświetlenie schroniska oraz zainstalowanie urządzeń wykorzystujących moc 35 kilowatów. Turbina ta wraz z generatorem służyła do roku 1997, a po remoncie i zainstalowaniu nowego 55-kilowatowego generatora pracuje nadal zsynchronizowana z siecią energetyczną.
 
Mijają lata, mijają gospodarze…
  W 1956 roku Jan Koźlecki został kierownikiem schroniska PTTK na Kalatówkach, zaś kierownikiem schroniska na Polanie Chochołowskiej mianowano Czesława Pastuszkę, który tę funkcję sprawował do 1958 roku. Po nim na Chochołowską przybył Stanisław Jarosz uwielbiany przez turystów, znany im ze schronisk na Hali Gąsienicowej, Turbaczu, Kondratowej, schronisku Polaka na Goryczkowej i Kalatówkach. Stanisław Jarosz potrafił stworzyć świetną atmosferę, a także rozwinął działalność handlową – w schronisku można było kupić nie tylko widokówki i pamiątki turystyczne, ale także sprzęt turystyczny. Z jego inicjatywy ratownik i przewodnik Ryszard Berbeka uruchomił pierwszy na Chochołowskiej wyciąg narciarski. Prymitywna „wyrwirączka” służyła narciarzom przez kilkanaście lat.
  Schronisko na Chochołowskiej stawało się coraz bardziej popularne, przyjmując z roku na rok coraz więcej turystów. W 1964 roku Stanisław Jarosz objął stanowisko kierownika schroniska na Markowych Szczawinach pod Babią Górą, przekazując Chochołowską Arturowi Prosałowskiemu. Arturowi udało się utrzymać dobrą renomę schroniska. Zmogła go jednak ciężka choroba płuc i jesienią 1974 roku przekazał schronisko w ręce Wincentego Cieślewicza i jego żony Alicji. Lata siedemdziesiąte to okres bardzo dużego ruchu turystycznego. Na okresy świąteczne, ferie zimowe, sierpień i wrzesień rezerwacje potwierdzano z rocznym wyprzedzeniem. Wykorzystanie miejsc w sierpniu i wrześniu dochodziło do 110%, co w praktyce oznaczało codzienne spanie na dodatkowych materacach rozkładanych na podłodze. Wymieniono gonty na olbrzymim dachu schroniska, remontowano turbinę i tamę na Potoku Jarząbczym uzyskując poprawę sprawności elektrowni. W zimie na stoku pojawił się nowy wyciąg narciarski obsługiwany przez Jana Kunca, lubianego przez turystów za pracowitość, humor, z jakim utrzymywał porządek na stoku, oraz sprawność i pomysłowość przy naprawie nart.
  Obok schroniska, w starym szałasie, wykupionym przez dyrekcję TPN, wyremontowanym przez młodzież zakopiańskiej szkoły budowlanej, zakopiański oddział PTTK urządził Izbę Pamięci Wyprawy TOPR po rannych partyzantów w lutym 1945 r. Izbę otwarto 29 stycznia 1978 roku. Ekspozycja budziła zainteresowanie turystów i była często zwiedzana aż do 6 stycznia 1990 r, kiedy została zamknięta. Po 10 letniej przerwie, z inicjatywy przewodnika i ratownika TOPR Romana Dąbkowskiego, Klub Seniora TOPR podjął starania o ponowne otwarcie izby. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego podjęła tę inicjatywę, wyremontowała szałas, urządzono nową ekspozycję, wydano folder i w rocznicę wyprawy, w 2000 r. dyrektor TPN Wojciech Gąsienica Byrcyn przeciął rąbanicą wiązkę gałęzi świerkowych, udostępniając ponownie izbę zwiedzającym.
  Alicja i Wincenty Cieślewicz w czerwcu 1981 roku przeszli do pracy w Zakopanem, zaś trud przeprowadzenia schroniska przez okres stanu wojennego podjął na krótki okres czasu Wojciech Stonawski wraz z żoną Janiną, dotychczasowy kierownik schroniska na Gąsienicowej. Od października1982 r. obowiązki kierownika przejął Zbigniew Mazuś.
 
Najważniejsza wizyta
  Od kwietnia 1983 schronisko objęła Janina Pawłowska, długoletnia kierowniczka schroniska w Starej Roztoce. To jej przypadł w udziale zaszczytny obowiązek przyjęcia najdostojniejszego turysty, Papieża Jana Pawła II. Janina Pawłowska tak opisała przebieg wizyty Ojca Świętego w dniu 23 czerwca 1983 roku:
  Wcześnie rano 23 VI (bo wstaliśmy o 5-tej) powiadomiono mnie, że tylko ja będę witała Papieża, nie wyrażono zgody na udział personelu w tym powitaniu (chociaż przedtem nam to obiecano). Nie wyrażono również zgody na wywieszenie przygotowanych przez nas flagi państwowej oraz PTTK-owskiej… Znacznie później, tj. już po wyjeździe Papieża z kraju, dowiedzieliśmy się, że 45 minut przed przyjazdem Papieża do schroniska – tym samym co Papież samochodem – przybył do schroniska Lech Wałęsa z żoną Danutą i czworgiem dzieci. Czekał na Papieża na I piętrze, podczas gdy my witaliśmy Papieża przed schroniskiem.
  W otoczeniu panów z „obstawy” BOR, kontrwywiadu – jako przedstawiciel schroniska, ubrana w czerwony sweter GOPR-owski z drewnianym talerzem, na którym leżał pokrojony oscypek, w ręku, na schodach – witałam Papieża po godzinie 11-tej. Powiedziałam:
Szanowny i drogi nasz (bardzo wyraźnie zaakcentowałam słowo nasz!) Ojcze Święty oraz wielce dostojni goście. Spotkał mnie zaszczyt i szczęście powitania Was w progach naszego schroniska w imieniu naszej załogi oraz wszystkich schronisk tatrzańskich i Dyrekcji Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Wita Was najserdeczniej cała Dolina Chochołowska, dzieląc się z Wami tym góralskim oscypkiem i całym sercem…
  Papież wziął kawałek oscypka i podzielił się z kardynałem Macharskim. Ja uklękłam i pocałowałam pierścień. Kardynał mocno uścisnął mi rękę i powiedział „bardzo ładnie to pani zrobiła”.
  Ojciec Święty wszedł do schroniska, w hallu przed recepcją wpisał się do księgi pamiątkowej a potem usiadł na ławie i rozmawiał około 20 minut z Lechem Wałęsą i jego rodziną. Lech Wałęsa w imieniu „Solidarności” wręczył Ojcu Świętemu rzeźbę, odlany w brązie dziób statku, Nawy Piotrowej, w której galion przechodzi w rękę trzymającą krzyż. Replika tej rzeźby w czerwcu 2003 roku została uroczyście poświęcona i umieszczona w hallu schroniska.
  Ojciec Święty włożył turystyczne buty i w gronie towarzyszących osób poszedł szlakiem przez Wyżnią Polanę Jarząbczą do Doliny Jarząbczej, gdzie nad potokiem zatrzymał się na odpoczynek. Wracając, wstąpił do bacówki, jedynej czynnej w dolinie, prowadzonej w ramach wypasu kulturowego przez Jędrzeja Gala Ziębę, z rodzicami Wojciechem i Agnieszką, oraz juhasem Stanisławem Krupą. Rozmawiali o górach, dawnych wędrówkach. Jędrzej wspomina:
Pocęstowali my Ojca Świętego zentycom i oscypkiem, ale Mu – bidulkowi – jeść nie dali. Chociaż pany same jadły, i ci z Watykanu i nasi księża z Krakowa.
Po powrocie do schroniska Papież zjadł w jadalni na II piętrze szybko obiad i wyruszył z powrotem. W Krakowie już na Niego czekali. Janina Pawłowska tak opisała odjazd:
Przed samym odjazdem Ojca Świętego zawiadomiono personel, że możemy zobaczyć odjazd Papieża. Wypuszczono nas na schody przed jadalnią i machaliśmy na pożegnanie. Zauważył nas kardynał Franciszek Macharski i zawołał: „Patrzcie, oni mają tam dzieci!” Wtedy Papież po prostu uciekł obstawie i podszedł do nas. Wziął jedno z dzieci na rękę, uśmiechnął się i powiedział z humorem: „Ja tu jeszcze do was przyjadę w spokojniejszym czasie. Pilnujcie mi tych szlaków!” Wsiadł do samochodu z kwiatami od nas (21 róż), które sam niósł i długo machał nam ręką na pożegnanie.
  Pobyt Ojca Świętego w Dolinie Chochołowskiej został upamiętniony wytyczeniem szlaku papieskiego do Doliny Jarząbczej, gdzie w miejscu biwaku ustawiono granitowy głaz z metalową tablicą i cytatem:
Mogłem w dniu dzisiejszym spojrzeć z bliska na Tatry i odetchnąć powietrzem mojej młodości i napis: Na to miejsce przybył Papież Jan Paweł II w dniu 23 VI 1983 r.
  Obok uprawnieni (członkowie wspólnoty leśnej) wsi Ciche ustawili drewnianą kapliczkę z napisem: 
Dziękujemy Ci Boże, że przysłałeś tu Ojca Św.
  Na czołowej ścianie schroniska na dużym głazie podmurówki umieszczono metalowy medalion Ojca Świętego z napisem:
W TYM SCHRONISKU 23.6.1963 ROKU PRZEBYWAŁ PAPIEŻ JAN PAWEŁ II. 4 listopada 1989 r
umieszczono i w czasie uroczystej mszy świętej poświęcono medalion Lecha Wałesy i dalszy ciąg napisu:
I SPOTKAŁ SIĘ Z PRZEWODNICZĄCYM NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” LAUREATEM POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA LECHEM WAŁĘSĄ.
Historia toczy się dalej
  W styczniu 1984 Janina Pawłowska przeszła na emeryturę, a obowiązki kierownika schroniska przejął Andrzej Wiesław Salwa. Po zaniku ruchu turystycznego w okresie stanu wojennego turystyka powoli wracała w Tatry. W czerwcu 1985 roku kierownictwo schroniska przejęła Ewa Piekarz-Sobczyńska z mężem Ryszardem. Prowadzili schronisko, walcząc z trudnościami zaopatrzeniowymi, starając się sprostać stale wzrastającemu ruchowi turystycznemu. W 1986 roku udało się uruchomić nowoczesną oczyszczalnię ścieków. W lipcu 1987 roku umarła Ewa Sobczyńska i schronisko prowadził już sam Ryszard.
  W listopadzie 1989 r ponownie kierownikiem schroniska został Wincenty Cieślewicz z żoną Alicją. Czas transformacji gospodarczej źle wpłynął na turystykę – ruch turystyczny zmniejszył się w 1990 roku o blisko połowę. Władze PTTK podjęły decyzję o zmianie zasad prowadzenia obiektów. I tak Alicja i Wincenty Cieślewiczowie zostali w 1991 roku dzierżawcami największego w polskich górach schroniska. Na tatrzańskie szlaki powoli wracali turyści, nie było już braków w zaopatrzeniu, nie trzeba było walczyć o koks i węgiel. Prowadzone były modernizacje i remonty, przybywało sprzętu, coraz lepsze było zaopatrzenie w widokówki, pamiątki i wydawnictwa. Do najpoważniejszych prac należało: doprowadzenie kablem prądu elektrycznego z państwowej sieci, odwodnienie, uszczelnienie kanalizacji, modernizacja turbozespołu oraz instalacji centralnego ogrzewania. Alicja i Wincenty Cieślewiczowie zakończyli pracę w schronisku na Polanie Chochołowskiej 30 listopada 1996 roku.
  Schronisko przejął po nich doświadczony kierownik tatrzańskich schronisk Józef Krzeptowski, z córką Ireną Gładczan i żoną Marią. Schronisko utrzymuje wysoką klasę i tradycyjnie cieszy się dobrą opinią turystów. Nadal stanowi doskonałą bazę dla turystów wędrujących szlakami Tatr Zachodnich, od łatwych dolinek reglowych po graniowe dwutysięczniki, zwiedzających piękne doliny krasowe i miejsca ze wspaniałymi panoramami widokowymi na Tatry Polskie i Słowackie. Jest świetną zimową bazą dla narciarzy, od łatwych tras przywyciągowych na polanie poprzez wspaniałe trasy narciarstwa turystycznego po tereny dla ekstremalnego ski-alpinizmu. Wiosenne łany kwitnących krokusów od lat stanowią wielką atrakcję dla zmęczonych zimą mieszkańców miast Dla wszystkich znajdzie się wygodne łóżko w pokoju 2-osobowym lub większym, czyste zadbane sanitariaty i prysznice z gorącą wodą, smaczne jedzenie z tradycyjnym kotletem chochołowskim i niezapomnianą szarlotką. No i niepowtarzalna tatrzańska atmosfera.
 
Opracował Wincenty Cieślewicz
 

 

COTG PTTK i autorzy vademecum wyrażają zgodę na wszelkie powielanie zasobów Vademecum pod warunkiem przytoczenia źródła i autora.

Centralny Ośrodek
Turystyki Górskiej PTTK

31-010 Kraków,
ul. Jagiellońska 6
tel.: 12 422 28 40
e-mail: poczta@cotg.pttk.pl



Katalog Centralnej Biblioteki Górskiej PTTK

Bibliografia Górska

Górska Encyklopedia COTG PTTK

Zimowa turystyka w górach

Bezpieczeństwo w górach


Panel logowania


 Identyfikator:
 
 Hasło:
 











  NeoServer > ©2004 - <  
PTTK Strona główna COTG